Elena: Czy ktoś jeszcze czuje się nieswojo?
Stefan: Co to za miejsce?
Shane: Po prostu idźcie dalej. To miejsce ma swój własny rodzaj magii. Nie jesteśmy tu mile widziani.
Damon: Skończyłem z ufaniem ci. Gdzie jest lekarstwo?
Elena: Nie będę przepraszać za to, że jej tu nie chce.
Damon: Wiesz, Stefan zabrał ją tutaj, żeby wyglądało jakby zostawiał przeszłość za sobą. Chce, żebyś myślała, że już dał sobie z Tobą spokój. Ja mam sądzić, że nie jestem w stanie zaleźć mu za skórę.
Elena: Wiesz co, masz rację. Jeśli będę mieć szczęście to będę zmuszona tolerować ją jeszcze przez kilka dni, a gdy znajdziemy lekarstwo to już nigdy nie będę musiała sobie z nią radzić.
Damon: Ludzka Rebekah.. Nie mogę sobie jej wyobrazić bez kłów.
Elena: Wiesz co, nigdy nie mówiłeś o tym co zrobisz z lekiem gdy go znajdziemy. Weźmiesz go?
Damon: Nie lubię spekulować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz