Damon: To miejsce jest zajęte.
Elena: Ale nikogo tu nie ma.
Damon: Będę udawać, że ktoś tu jest, bo alternatywa jest cholernie depresyjna.
Elena: Czy spowodowałeś eksplozję, która zabiła Radę z miasteczka?
Damon: Czy mam na sobie swój T-Shirt z napisem "wysadziłem Radę"? Czemu wszyscy się wciąż mnie o to pytają?
Elena: Zrobiłeś to?
Damon: Nie. Coś jeszcze?
Elena: Tak. Coś jest nie tak. Nie mogę utrzymać żadnej zwierzęcej krwi [w swoim żołądku].
Damon: Szok.
Elena: Myślę, że potrzebuję Twojej pomocy.
Damon: Oczywiście. Wybierz potrawę. Masz kuchnię azjatycką, meksykańską.. A co z dobrym, amerykańskim jedzeniem na poprawienie humoru?
Elena: Nie. Nie krew ludzka. Stefan ma rację - muszę chociaż spróbować przez to przejść, nie raniąc przy tym nikogo.
Damon: Ok. Chodź.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz